Kronsztad: "Wszelką władzę Sowietom - żadnej władzy Partii"

Kronsztad, potężne miasto portowe i forteca, utworzone zostało z początkiem XVIII w. przez cara Piotra Wielkiego. Miasto leży na wyspie Morza Bałtyckiego - Kotlin, w Zatoce Fińskiej, 30 km od Leningradu. Miejsce to służy, tak dzisiaj jak i wtedy, jako główna baza rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Po całej wyspie rozsiane są arsenały, fortece, instytucje zaopatrzenia i stocznie. Do dziś jest to miasto militarne z zastrzeżonym terenem, wstęp dla cywilów i obcokrajowców jest wzbroniony. Zatoka Fińska zamarza na zimę. Metrowa warstwa lodu w okresie pomiędzy listopadem a kwietniem łączy wyspę z metropolią. Kronsztad zajmował w roku 1921 1/3 powierzchni Wyspy Kotlin. Ludność składała się z załogi Floty Bałtyckiej, żołnierzy garnizonowych, kilku tysięcy robotników stoczni, oficerów, urzędników, rzemieślników i ich bliskich. W sumie ok. 50 tysięcy osób.

Rewolucyjna tradycja mieszkańców Kronsztadu - KALENDARIUM

· Październik 1905 Bunt marynarzy Floty Bałtyckiej przeciwko Carowi. Powstanie zostało krwawo zduszone, nastąpiły aresztowania, rozstrzeliwania, a część uczestników skierowano do przymusowej pracy.

· Lipiec 1906 Kronsztad buntuje się ponownie - rewolta Floty Bałtyckiej skierowana przeciwko Carowi.

· Lipiec 1915 W protokole jednego z tajników Cara, możemy przeczytać o ówczesnych stosunkach w Kronsztadzie: "Duża część Floty Bałtyckiej, ludzie, którzy z powodów politycznych znajdują się pod nadzorem policyjnym, zostali wysłani na front na lądzie, aby zagwarantować wewnętrzny spokój na statkach.

· Marzec 1917 Bunt w Kronsztadzie. Dwóch carskich admirałów i czterdziestu oficerów zostało rozstrzelanych. Załogi wybierają "oficerów" ze swych własnych szeregów, wszelkie odznaki stopni wojskowych zostają zniesione, mieszkańcy Kronsztadu rządzą się sami. Wszystkie polityczne decyzje są podejmowane kolektywnie przez zgromadzenie narodowe, na głównym placu twierdzy.

· Lipiec 1917 Demonstracja w Piotrogrodzie przeciwko tymczasowemu rządowi Kiereńskiego jak i przeciw dalszemu prowadzeniu wojny przez rząd mieszczański. Dwanaście tysięcy uzbrojonych marynarzy i robotników dociera do stolicy. Demonstrują po takimi hasłami: "Wojna wojnie !", "Fabryki dla robotników, rolnikom ziemi", "Precz z władzą polityczną i kapitałem", "Niech żyje rewolucja". Jak do tej pory rząd odnosi jednak zwycięstwo. Powstańcy kronsztadzcy zostają rozbrojeni i powracają do twierdzy. Rozpoczyna się fala aresztowań anarchistów i bolszewików. Rząd wzywa marynarzy z Kronsztadu, aby rozwiązali Sowiety (samorządy, rady), wydali w ciągu dwudziestu czterech godzin swych przywódców i poddali się rozkazom rządu, w przeciwnym bowiem razie rząd grozi militarnym podbojem miasta. Powstańcy odrzucają te żądania. Mieszczański rząd nie ma już w owym czasie żadnej władzy, aby urzeczywistnić swoje groźby.

· Sierpień 1917 Generał Korniłow, przy wsparciu prawicowych, mieszczańskich partii, dokonuje puczu skierowanego przeciwko rządowi Kiereńskiego i maszeruje ze swoimi oddziałami na Petersburg. Marynarze z Kronsztadu lądują w Petersburgu, aby przeciwstawić się generałowi. Nie czynią tego, aby bronić mieszczańskiego rządu lecz by uratować rewolucję przed prawicowym puczem. Zamach stanu Korniłowa załamuje się. Marynarze odmawiają powrotu do swoich oddziałów, żądają uwolnienia wszystkich więźniów politycznych i grożą wyzwoleniem ich przemocą. Pod wpływem kronsztadzkich Sowietów, wracają jednak z powrotem do bazy na wyspie.

· Październik 1917 Flota Bałtycka blokuje ujście Newy pod Petersburgiem. Kronsztadzki krążownik "Aurora" daje sygnał do rozpoczęcia Rewolucji Październikowej. Marynarze z Kronsztadu zajmują urząd telegraficzny, bank państwowy i inne punkty strategiczne stolicy. Bez ich wsparcia Rewolucja Październikowa być może nigdy by nie zwyciężyła. Trocki pisze w "Historii Rosyjskiej Rewolucji": "Marynarze z Kronsztadu są dumą i chwałą rosyjskiej rewolucji".

· Styczeń 1918 Anarchista Anatol Gieleznikow, marynarz Floty Bałtyckiej z Kronsztadu zostaje wydelegowany aby obserwować Zgromadzenie Konstytucyjne w Petersburgu. W nocy rozwiązuje zgromadzenie, w którym partie mieszczańskie upatrywały okazję do ujarzmienia rewolucji. Czyni to słowami: "Nadszedł czas zakończyć tę komedię. Moi żołnierze są zmęczeni i chcą spać. Moi Państwo, idźcie do domu. Zgromadzenie Konstytucyjne jest rozwiązane".

· Październik 1918 Czerwony Piotrogród zostaje zagrożony przez generała Judenicza. Kronsztadzcy marynarze spieszą miastu z odsieczą.

· Zima 1921 Po wieloletniej wojnie domowej, Biali zostali zwyciężeni na terenie europejskiej części Rosji. Położenie gospodarcze kraju jest katastrofalne, naród głoduje. Rola Partii Komunistycznej urosła do nieograniczonej władzy. Tajna, komunistyczna służba bezpieczeństwa "CzeKa" rozpoczęła już pół roku po rewolucji uciskanie tych grup, bez których nigdy nie doszliby do władzy - anarchistów, anarcho-syndykalistów i lewicowych rewolucjonistów. Wśród Floty Bałtyckiej szerzy się niezadowolenie. Komunistyczny komisarz Sarin mówi, że tylko w styczniu 1921 roku ponad 5 tysięcy marynarzy wystąpiło z Partii Komunistycznej. Konferencja członków Partii Komunistycznej Floty Bałtyckiej przyjmuje następującą rezolucję: "partia oddaliła się od mas. Nie odpowiada woli jej aktywnych członków. Stała się ona instrumentem biurokratycznym, który stracił wszelki autorytet wśród mas i dusi każdą lokalną inicjatywę oraz zamienia pracę polityczną w papierkową robotę. Żądamy, aby organizacja rządowa zmieniła swoje pryncypia. Żądamy, aby stała się od podstaw demokratyczna".

Strajki w Petersburgu

Powstanie w Kronsztadzie wybuchło w momencie, w którym wśród petersburskich robotników i robotnic panowało ogólne niezadowolenie. Stan ten w fabrykach miał różnorodne podłoże. Jednakże jego podstawowym wyzwalaczem była pogarszająca się z dnia na dzień sytuacja zaopatrzeniowa. Racje chleba zostały w lutym 1921r. zmniejszone do 250gr. dziennie. Opału tej straszliwie ciężkiej zimy nie było prawie żadnego. Ponieważ z powodu braku opału, niektóre zakłady musiały wstrzymywać produkcję, zostały zamknięte przez petersburski Sowiet, robotnicy zaś otrzymali tylko połowę swych racji żywnościowych lub pieniędzy. W tym samym czasie wiadomym było, iż członkowie Partii otrzymali świeże dostawy butów i ubrań, podczas gdy pozostali robotnicy musieli chodzić w łachmanach. Pracownicy zagrożonych zamknięciem fabryk zorganizowali zebranie, na którym chcieli przedyskutować nieznośną sytuację zaopatrzeniową i możliwości jej polepszenia. Zebranie to zostało zabronione przez władze urzędowe, ponieważ robotnicy nie chcieli się zgodzić na zorganizowany przez rząd system rozdzielczy. W momencie gdy rząd wzbraniał się przed rozpatrzeniem skarg dotyczących przywilejów udzielanych dla członków Partii, pozostała już tylko możliwość strajku protestacyjnego, zwracającego uwagę władzy na ciężkie położenie robotników i mogącego wymusić negocjacje tyczącego się poprawy położenia zaopatrzeniowego. Dnia 22 lutego strajk rozpoczęli robotnicy fabryki Trubietska. Żądania strajkujących były skromne. Domagano się zwiększenia racji żywnościowych i rozdania butów. Jednak petersburski Sowiet kategorycznie odrzucił możliwość negocjacji ze strajkującymi dopóki nie powrócą oni do swojej pracy. Rząd zamiast rozmawiać ze strajkującymi, wysłał kompanię uzbrojonych kadetów komunistycznej akademii wojskowej, by rozproszyć robotników demonstrujących przed bramami fabryk. Pomimo strzałów oddanych w powietrze, strajkujący nie dali się sprowokować. Oburzeni postępowaniem partii komunistycznej wobec robotników i robotnic, do strajku przyłączyli się pracownicy pięciu innych fabryk. Próba demonstracji strajkujących została rozbita przez oddziały konne.

· 27 luty 1921 Dzień później, 27 lutego, strajki rozprzestrzeniły się i rząd w tej sytuacji ogłosił w Petersburgu stan wyjątkowy. Pod dowództwem przewodniczącego petersburskiej organizacji partyjnej Zinowiewa, został utworzony komitet obrony, wyposażony w szczególne pełnomocnictwa. Komitet ten rozkazał strajkującym, aby natychmiast podjęli pracę. Ton w stosunku do strajkujących stał się wyraźnie ostrzejszy. Jeden z członków "komitetu obrony", na posiedzeniu miejskich Sowietów określił strajkujących jako "krwiopijców i szantażystów", przeciwko którym muszą zostać podjęte najsurowsze kroki. Na tym samym posiedzeniu został postanowiony lockout wobec wszystkich strajkujących, co było równoznaczne ze skazaniem ich na śmierć głodową, ponieważ krok ten oznaczał natychmiastowe pozbawienie biorących udział w strajku wszelkich racji żywnościowych. Strajk zaostrzył się.

· 28 luty 1921 Strajk zataczał coraz szersze kręgi. Ogarnia także pierwszą zmianę w "warsztatach Putiłowa", które posiadały od początku ruchu robotniczego w Rosji jedną z najbardziej walecznych załóg, a w 1917r. była to ostoja bolszewików. Pod wpływem twardej linii organów komunistycznych, strajk przyjmował coraz bardziej polityczny charakter. Na początku chodziło "tylko" o poprawę racji żywnościowych oraz inne uposażenia materialne. Z czasem pojawiły się głosy krytykujące zakaz zgromadzeń robotniczych. Plakaty wyrażały tą sytuację konkretnie. Z nich można było wyczytać: "Jest nieodzownym, aby rząd zmienił swoje środki i metody. To czego robotnicy i chłopi potrzebują to wolność. Oni nie chcą być rządzeni przez bolszewików. Chcą sami kierować swym losem. Żądamy uwolnienia wszystkich uwięzionych socjalistycznych i bezpartyjnych robotników, zniesienia stany wyjątkowego, wolności słowa, prasy, spotkań dla wszystkich. Żądamy wybranych przez nas rad robotniczych związków zawodowych i wolne Sowiety". Te żądania musiały oznaczać dla rządu bolszewickiego, sądzącego, iż wszystkie lewicowe opozycyjne gazety grupy zostały wyeliminowane, cios w twarz. Zinowjewowi nie przyszło też nic innego do głowy, niż przedstawienie zaistniałej sytuacji jako spisku mienszewików i innych lewicowych rewolucjonistów.

· 1 marzec 1921 Ponieważ wszystkie groźby nic nie pomagały strajki rozszerzały się coraz bardziej. Tajna komunistyczna policja "CzeKa" rozpoczęła masowe aresztowania strajkujących, rozwiązała także kilka związków zawodowych. Rozdrażnienie ludności przybiera na sile. "Komitet" obrony nie mogąc dłużej ufać w lojalność petersburskiego garnizonu, zaczął domagać się jednostek z innych części Rosji. Z prowincji zostaje przeniesionych kilka doborowych komunistycznych oddziałów. W Petersburgu zostaje ogłoszony stan wojenny. Na mocy jego prawa wszyscy strajkujący zostali zagrożeni karą śmierci. W wyniku szykan wymierzanych w ludność i stale wzrastającej fali niezadowolenia, elementy kontrrewolucyjne upatrywały w nich znakomitą możliwość do odwetu. Na ścianach pojawiło się parę plakatów i pamfletów, jednakże wśród strajkujących nie odniosły one żadnego wpływu. Strajkujący robotnicy i robotnice zdecydowani byli prowadzić strajk, aż do rozpoczęcia negocjacji. Jednakże było widocznym, iż na dłuższą metę nie mają oni sił. Pozbawienie racji żywnościowych i możliwości stołowania się w kantynach robotniczych groziło im z czasem wygłodzeniem. Wsparcie ze strony narodu było prawie niemożliwe, ponieważ wszystkie ulice prowadzące do fabryk zostały zablokowane przez uzbrojone oddziały. Poza tym pozostała ludność żyła na pograniczu śmierci głodowej. W oficjalnej prasie komunistycznej (w tym czasie inna już nie istniała) ukazywały się szczujące artykuły przeciwko strajkującym, którzy byli w nich określani jako "kontrrewolucjoniści i elementy asocjalne". W obliczu twardej postawy komunistów strajkujący zostaliby zagłodzeni, gdyby nie otrzymali pomocy z zewnątrz. I tutaj na planie wydarzeń pojawiają się marynarze kronsztadzkiego garnizonu.

Sytuacja w ZSRR na początku 1921 r.

Zanim przejdziemy do opisu dalszych wydarzeń rzucimy okiem na ogólną sytuację w Związku Radzieckim zimą 1920 - 21, jak i na sytuację rządzącej Partii. Z powodu braku tych informacji, twarda postawa rządu w stosunku do strajkujących jak i inne wydarzenia po sobie następujące, mogą wydać się dla niektórych czytelników niezrozumiałe. Po obaleniu prawicowo-socjaldemokratycznego rządu Kiereńskiego, w listopadzie 1917 roku, w którego skład, obok bolszewików, weszły prawie wszystkie pozostałe grupy lewicowe (anarchiści, lewicowi socjaldemokraci, Maxymaliści), partia bolszewicka rozpoczęła natychmiastowe podporządkowywanie życia społecznego swojej kontroli. Prawie wszystkie środki produkcji zostały upaństwowione. Kooperatywy konsumentów (które regulowały wymianę produktów żywnościowych i przemysłowych), posiadające miliony członków, pozbawione zostały swojej autonomii i były zarządzane przez państwo. W ten sposób powstały scentralizowane i biurokratycznie zarządzane urzędy planowania, które już po krótkim czasie okazały się niezdolne do zaspokajania nawet najprostszych potrzeb ludności. Rządowi, który sam wcześniej określił się jako "rząd robotników i chłopów", nie przyszło nic innego do głowy, niż wprowadzić przymusowe rekwirowanie płodów rolnych i zrobić sobie tym sposobem wrogów wśród, początkowo sympatyzujących z nim, chłopów, którzy sami, bez pomocy nakazów rządowych, chcieli regulować wymianę produktów między wsią, a robotnikami w mieście. Także Sowiety, powstałe jako spontaniczne organy samorządności robotniczej, jak i związki zawodowe zostały wcielone w aparat państwowy i podporządkowane centralistycznemu planowaniu. Na wpływowe stanowiska obierani byli już tylko członkowie partii bolszewickiej, do której przyłączało się coraz więcej karierowiczów. Dlatego też nieuniknioną konsekwencją takiego stanu rzeczy był choćby fakt, iż w Moskwie liczba robotników w lokalnych organizacji partyjnych, nie przekraczała 1/4 liczby członków. Większość z nich to zawodowi urzędnicy, funkcjonariusze partii lub specjaliści (uczeni w politycznym piśmie). Bolszewicy preferowali tzw. militaryzację przemysłu, która przewidywała najcięższe kary za nie przybycie lub nie przystąpienie do pracy. Pojęcie "przemysłu wojennego", pod którym ta forma gałęzi i produkcji była znana, została, dopiero później po zmianach systemowych, zastąpiona przez "Nową Ekonomię Polityczną" - NEP. Rząd próbował wywierać wrażenie jakoby przemysł wojenny był rezultatem zagrożenia. W rzeczywistości ta "militaryzacja pracy" w jej konsekwencji była niczym innym niż próbą rozwiązania podstawowych problemów gospodarczych na drodze policyjnego i militarnego terroru. Naturalnie, proces ten nie przebiegał bez oporu ze strony ludności jak i pozostałych grup lewicowych. Jednak został on dość szybko przez bolszewików złamany. Główną rolę w tym procesie odegrała bolszewicka tajna policja. Gazety zostały pozamykane, miejsca spotkań rozbite, członkowie grup oporu zostali rozbrojeni, a następnie zsyłani bądź tez mordowani. Wszystkie te posunięcia wspaniale dało się usprawiedliwić długoletnią wojną domową, która wybuchła po rewolucji. Przede wszystkim imperialistyczne mocarstwa takie jak Anglia, Francja oraz USA robiły wszystko, co w ich mocy, aby poprzez finansowe wsparcie kontrrewolucyjnych generałów, bądź też poprzez bezpośrednią interwencję zbrojną, zniszczyć owoce rewolucji. "Biali", co prawda, na zawsze zostali pokonani przez "Czerwone gady", jednakże enigmatyczne robotnicze oddziały partyzanckie zawsze mogły posłużyć "CzeKa" jako pretekst do zlikwidowania wszystkich opozycyjnych ruchów. Zapomniane zostały szybko obietnice Lenina, jakoby każdej grupie społecznej, posiadającej 10.000 członków przysługiwało prawo finansowania jednej gazety i miejsca spotkań. Co pozostało z bolszewickich obietnic? Terror. W przededniu lutowych strajków, w Petersburgu i powstania w Kronsztadzie rozluźniła się nieco sytuacja zewnętrzna. Ostatnie kontrrewolucyjne powstania zostały rozbite w 1920 roku. Cały kraj czekał na to, że polepszy się sytuacja zaopatrzeniowa i zakończą w końcu represje wprowadzone przez bolszewików, pod pretekstem wojny domowej. Poza tym, w całym kraju żądano spełnienia obietnicy, dającej robotnikom kontrolę nad środkami produkcji oraz zniesienie "przemysłu wojennego", który zaprowadził kraj na pogranicze chaosu.

Rozdźwięk wewnątrz partii komunistycznej

Te żądania i nadzieje znalazły swój odpowiednik wewnątrz panującej partii. Pod koniec 1920 roku utworzył się wewnątrz partii silny nurt opozycyjny pod przywództwem Aleksandra Kołontaja i Szlipnikowa. Nazwali się "Opozycja Robotnicza'' i zażądali wznowienia kontroli nad środkami produkcji przez robotników i robotnice. Poza tym żądali umocnienia praw i autonomii związków zawodowych. Jednak "Opozycja Robotnicza" nie zwracała się przeciw partii bolszewickiej jako jedynemu organowi zarządzającemu ani przeciw jej dyktaturze. Mimo to wewnątrz partii nazywani byli anarcho-syndykalistami, chociaż z tą formacją polityczną nie mieli nic wspólnego.

Powstanie w Kronsztadzie

26 lutego, marynarze dowiedziawszy się o strajkach i aresztowaniach, wysłali delegacje do Petersburga. Miała ona za zadanie zorientować się w panującej sytuacji, aby ewentualnie podjąć akcje solidarnościowe, wspierające petersburskich robotników. Ida Melt pisze o tym w swej książce "Komuna w Kronsztadzie" - "Kronsztadcy marynarze, którzy bystrym okiem obserwowali wydarzenia w mieście, wysłali tam 26 lutego delegacje mającą zorientować się o charakterze strajków. Delegacja ta odwiedziła wiele fabryk i 28 lutego wróciła z powrotem do Kronsztadu". Berkman pisze 2 marca: " Słyszałem, że wysłannicy floty z Kronsztadu dostali się do miasta, aby sprawdzić co powoduje niepokój. Jest niemożliwym rozróżnić co jest prawdą, a co plotką. Ponieważ nie istnieje żadna oficjalna sprawozdawczość, rozprzestrzeniały się przeróżne spekulacje". Sprawozdanie złożone przez wysłanników marynarzy, wypadło na niekorzyść bolszewików. W Kronsztadzie zaczął panować niepokój. 1 marca załoga pierwszej i drugiej Floty Bałtyckiej powołała zebranie na Placu Jakorni. Według Berkmana brało w nim udział 16.000 marynarzy, czerwonoarmistów i robotników. Dzięki pogłoskom donoszącym, iż strzelano do robotników w Petersburgu, uczestnicy zebrania byli rozdrażnieni do granic możliwości. Po raz pierwszy pokazują się czarne i czerwone sztandary. Wysłany przez Lenina z Moskwy prezydent ZSRR, Kalinin przemawia przed masami, żeby je uspokoić. Cały czas jego przemówienie jest przerywane przez marynarzy wołających: " Dlaczego są rozstrzeliwani nasi bracia i ojcowie na wsi, wy jesteście syci, wam jest ciepło, komisarze mieszkają w pałacach". W końcu robotnicy i marynarze przepędzili komisarza wojskowego Floty Bałtyckiej, towarzyszącego Kalininowi i do mas przemawia człowiek z ich szeregów: "Towarzysze wystarczy się tylko obrócić, aby zauważyć, że wpadliśmy w straszne bagno. W to bagno zostaliśmy wtrąceni przez grupę komunistycznych biurokratów, która pod płaszczykiem komunizmu obłowiła się w naszej republice. Ja sam byłem komunistą, ale teraz wzywam was towarzysze abyście przepędzili tych fałszywych komunistów, napuszczających robotników na chłopów i chłopów na robotników. Musi nastąpić koniec z rozstrzeliwaniem naszych". Na tym samym spotkaniu została jednomyślnie przyjęta rezolucja, którą sporządziła załoga krążownika "Pietropawłowsk". Kalinin nazwał ją kontrrewolucyjną, marynarzy zaś nieodpowiedzialnymi i nielojalnymi. Rezolucje wszystkich załóg pierwszego i drugiego pułku Floty Wschodnio-bałtyckiej. 1 marca 1921 r. "Wysłuchaliśmy sprawozdania komisji wysłanej do Petersburga przez marynarzy pierwszej Floty Bałtyckiej, aby rozpoznać sytuację. Postanowiliśmy :

· 1. Ponieważ obecne Rady nie odpowiadają woli robotników i robotnic oraz chłopów, żądamy zorganizowania nowych wyborów, a w czasie przedwyborczym zagwarantowania wolnej agitacji dla robotników i chłopów.

· 2. Wolność słowa i prasy dla robotników, chłopów, anarchistów i lewicowo-socjalistycznych partii.

· 3. Wolność gromadzenia się i łączenia wszystkich związków zawodowych, jak i organizacji rolniczych.

· 4. Przygotowanie ponadpartyjnej konferencji robotników, żołnierzy armii czerwonej, marynarzy z Piotrogrodu i Kronsztadu, która ma się rozpocząć najpóźniej 10 marca.

· 5. Żądamy zwolnienia wszystkich więźniów politycznych, którzy należą do partii socjalistycznych oraz robotników, chłopów i marynarzy, którzy zostali zamknięci w związku z rozruchami robotniczymi i chłopskimi.

· 6. Powołanie komisji rewizyjnej, aby sprawdzić wszystkich innych siedzących w więzieniach i obozach koncentracyjnych.

· 7. Zniesienia wszystkich politycznych biur komunistycznych, ponieważ żadna partia nie ma prawa żądać specjalnych przywilejów lub pomocy finansowej ze strony państwa. Zamiast tego stworzenia komisji kultury i wychowania, które mają być wybierane lokalnie i finansowane przez państwo.

· 8. Natychmiastowe rozwiązanie wszystkich zbrojnych bolszewickich oddziałów politycznych.

· 9. Takie same racje żywnościowe dla wszystkich pracujących, z wyjątkiem tych, którzy przez swą pracę są zagrożeni zdrowotnie.

· 10. Zlikwidowanie wszystkich komunistycznych oddziałów bojowych w armii i zakładach pracy. Samodzielną organizacje tych oddziałów przez robotników i żołnierzy, jeśli zajdzie taka potrzeba.

· 11. Oddanie chłopom całkowitej władzy nad ich ziemią i prawa trzymania własnego bydła, pod warunkiem, że utrzymują się z własnych środków, tzn. bez zatrudniania opłacanej siły roboczej.

· 12. Poprosić żołnierzy, marynarzy i robotników, aby przyswoili sobie nasze decyzje.

· 13. Zadbać o to, aby nasze decyzje były rozkolportowane w prasie.

· 14. Wybrać mobilną komisję kontrolną.

· 15. Dopuścić do wykonywania indywidualnego rzemiosła, jeżeli nie polega ono na wyzysku sił roboczych.

Te zadania, po części kolorowo zestawione, po części nie jednoznacznie sformułowane, odpowiadały w swej intencji szerokiej masie ludności rosyjskiej. Kronsztadzcy powstańcy żądali więc ponownie władzy dla Rad, a nie dyktatorskiej władzy bolszewików. Ida Melt pisze o rewolucji marynarzy: "Rezolucja powstańców wyróżniała się dużą przejrzystością. Nie wniosła ona nowych myśli, jej główne punkty były już wszędzie rozpowszechnione i leżały, że tak to nazwę, w powietrzu. Robotnicy i chłopi, którzy opowiedzieli się za rezolucją, czuli już teraz więzienie i obozy koncentracyjne". 2 marca spotkali się delegaci statków, żołnierzy, fabryk oraz związków zawodowych - w sumie około 300 osób - i mianowali prowizoryczny komitet rewolucyjny, pragnący przygotować wybory do Rad. Po tych wydarzeniach, 9 marca w Piotrogrodzie pojawiło się obwieszczenie Trockiego i Lenina, w którym marynarze z Kronsztadu zostali określeni jako buntownicy i kontrrewolucyjni spiskowcy, występujący przeciwko proletariackiej republice. Członkowie partii komunistycznej zostali wezwani aby " udać się natychmiast do fabryk i przeciągnąć robotników na naszą stronę, przeciwko zdrajcom". Także radio "Moskwa" brało udział w nagonce przeciwko powstańcom. Już trzeciego marca przerywa ono swój program i nadaje: "Buntownicy carskiego generała Koszlowskiego i statku "Pietropawłowsk'' są wysłannikami "Białych" i szpiegami Ententy... Jest więc jasne, że powstanie w Kronsztadzie jest sterowane z Paryża. Historia powtarza się znowu. Socjal-rewolucjoniści, których czołówka partyjna siedzi w Paryżu, przygotowują podłoże dla nowego powstania, wymierzonego we władzę sowiecką. Za ich plecami, jako inspirator, pojawił się carski generał Kozłowski. Powtarza się historia Kołczaka, który wykorzystał socjal-rewolucjonistów, aby zdobyć władzę". Już następnego dnia radio ''Moskwa'' przekazuje następującą wiadomość:

" Do wszystkich ! Do wszystkich ! Do wszystkich ! W Piotrogrodzie panuje spokój i porządek. W niektórych zakładach słychać sporo oskarżeń skierowanych przeciwko rządowi radzieckiemu. Jednakże i w tych zakładach wie dzisiaj każdy, że działali tu prowokatorzy. W tym momencie, gdy w Stanach Zjednoczonych władzę przejmuje nowy rząd republikański, który jest gotowy wznowić stosunki handlowe ze Związkiem Radzieckim, nie mają kłamcy i buntownicy z Kronsztadu nic innego na celu, jak chęć wpłynięcia na prezydenta Stanów Zjednoczonych, aby zmienił on swą politykę w stosunku do ZSRR. Bunt na krążowniku "Pietropawłowsk'' jest bez wątpienia częścią wielkiej zmowy, która ma wewnątrz ZSSR szerzyć niepokój i nam szkodzić... Przywódcami tego planu są: carski generał Kozłowski oraz paru "białych" oficerów, akcję tę wspierają także Mienszewicy i socjal-rewolucjoniści."

Tymi kłamstwami bolszewicy próbowali wzbudzić niechęć i odrazę robotników do marynarzy z Kronsztadu. Ich głównym argumentem przeciwko rebeliantom była plotka, iż "biały" generał przewodzi buntowi. To stwierdzenie jest absurdalne. Kozłowski był płatnym specjalistą od spraw artylerii, a do Kronsztadu został odkomenderowany przez Trockiego. Służył on już za cara, ale w 1921 roku był już "zwapniałym", chorym i starym człowiekiem (Berkmann). Kłamstwem było także jakoby Biała Gwardia brała udział w powstaniu. To właśnie przede wszystkim garnizon z Kronsztadu wyróżnił się w walce przeciwko kontrrewolucyjnym i innym oddziałom. Konsekwencją tego steku kalumni był fakt, iż wielu robotników i marynarzy wystąpiło z partii. Ludzie ci, których celem przewodnim była walka o socjalizm i wyzwolenie robotników, byli oburzeni. W wyniku zamieszek w Kronsztadzie, bolszewicy zaczęli się obawiać, że robotnicy z Piotrogrodu mogli by przyłączyć się do marynarzy. Ogłoszono stan wyjątkowy. Rząd radziecki rozkazał rozpędzić każdy strajk robotniczy lub demonstrację przy pomocy ognia karabinów maszynowych. 4 marca: "Cały region północny został objęty stanem wyjątkowym". Tegoż dnia miało miejsce nadzwyczajne posiedzenie petersburskich rad. Emma Goldman opisuje to w swoich wspomnieniach: "Trocki zapowiedział, że przyjedzie z Moskwy, aby wziąć udział w posiedzeniu rad ( sowietów ), podczas którego miano zadecydować o losie Kronsztadu..." Jak na nieszczęście jego pociąg miał opóźnienie i Trocki nie pojawił się na posiedzeniu. Mówcy, którzy tam występowali nie wykazywali zdrowego rozsądku. To co mówili świadczyło o fanatycznym podporządkowaniu i szaleństwie. Trybuna była obstawiona przez żołnierzy "CzeKa", którzy z założonymi bagnetami stali pomiędzy trybuną, a ludźmi. Zinoniew, który prowadził posiedzenie był bliski załamania nerwowego. Kiedy w końcu doszedł do głosu, odrzucał bez przerwy głowę na boki, jak gdyby bał się napadu, a gdy zaczął mówić głos jego zamieniał się w krzykliwy cienki wrzask, co pozbawiało go siły przekonania. Obwiniał generała Kozłowskiego, określał go mianem złego ducha Kronsztadu. Przy czym wszyscy wiedzieli, że to sam Trocki oddelegował generała na wyspę, jako specjalistę od artylerii i nie mógł mieć żadnego wpływu na załogę garnizonu. Ten fakt jednak nie przeszkadzał Zinowiewowi oznajmić, że Kronsztad powstał przeciwko rewolucji i próbuje urzeczywistnić szaleńcze plany generała Kozłowskiego oraz jego pomocników. Kalinin wdział maskę surowego ojca i zaatakował marynarzy z wściekłością: "żaden środek nie jest zbyt surowy, jeżeli chodzi o kontrrewolucjonistow", oznajmił. Jeden głos uniósł się ponad krzyk i wrzask tłumu. Dźwięcznie uniósł się ponad tłumem. Był to głos mężczyzny z pierwszego rzędu. Powiedział on, że czuje się zmuszony protestować przeciwko fałszywym stwierdzeniom wymierzonym przeciwko odważnym i lojalnym powstańcom z Kronsztadu, które padają ze strony bolszewików. Wskazał na Zinowiewa palcem i powiedział: "Wasza obojętność i wasza partia zmusiły nas, do strajku i zrównały nam sympatię towarzyszy z Kronsztadu, którzy podczas rewolucji walczyli po naszej stronie. To jest ich jedynym przestępstwem i wy wiecie o tym bardzo dobrze. Spotwarzacie ich celowo i chcecie ich zabić".

Sala szalała, padały groźne okrzyki: "Kontrrewolucjonista, zdrajca, mienszewicki bandyta". Stary robotnik stał dalej i jeszcze raz podniósł swój głos: "Jeszcze nawet nie minęły trzy lata jak mogliśmy słyszeć o Leninie, Zinowiewie i Trockim, że jesteście niemieckimi konspiratorami i zdrajcami. My robotnicy i marynarze z Kronsztadu przybyliśmy wam jednak z pomocą i uratowaliśmy przed rządem Kiereńskiego. My daliśmy wam władzę! Zapomnieliście już o tym? Teraz straszycie nas bronią. Prowadzicie niebezpieczną grę, powtarzacie błędy i przestępstwa Kiereńskiego. Uważajcie abyście nie skończyli tak jak i on". Zinowiew był do głębi dotknięty. Inni, którzy siedzieli na trybunie poruszali się niespokojnie na swych stołkach. Komuniści w sali milczeli. W tym momencie podniósł się duży mężczyzna w marynarskim mundurze w tyle pomieszczenia. "Marynarze, powiedział on, walczą dla rewolucji. Po czym rozpoczął czytać rezolucję powstańców z pierwszego marca. Natychmiast podniósł się straszny wrzask. Nie można było zrozumieć żadnego słowa. Następnego dnia, piątego marca, Trocki przybył do Piotrogrodu. Potwierdził rezolucję Zinowiewa. Obawiał się, że powstanie jeśli nie rozrośnie się do trzeciej rewolucji, to przynajmniej zwiększy panujący nieporządek. Ponieważ nawet po rozbiciu "białych" oddziałów, bolszewicy nieustannie borykali się z wewnętrznymi kłopotami - z polityczną opozycją. Jedyną odpowiedzią Zinowiewa była rezolucja, którą przyniósł ze sobą. Żądał w niej natychmiastowego poddania Kronsztadu, w przeciwnym razie zagroził likwidowacją załogi. Rezolucja ta została przyjęta w piekielnym krzyku, gdzie pojedyncze głosy nie były słyszalne, także przeciwko rezolucji nikt nie mógł zaprotestować. W Rosji panował chaos. Głodujący chłopi znad Wołgi ruszyli z wezwaniem nowej rewolucji w guberni Saratow. Pod koniec 1920 roku Tuchaczewski musiał ruszyć z 21 dywizjami strzelców wyborowych przeciwko powstańcom. Tak więc jeżeli Lenin i Trocki chcieli utrzymać swój reżim, nie mogli pokazać łagodności w stosunku do powstańców w Kronsztadzie. Po przybyciu Trockiego zostały w mieście rozlepione plakaty podpisane przez Trockiego i Tuchaczewskiego, który także przybył do Petersburga z wyborowymi oddziałami.

Na plakatach tych widniały następujące słowa: " Do garnizonu, ludności i buntujących się fortów. Rząd robotników i chłopów postanowił natychmiast przekazać Kronsztad i jednostki marynarskie w ręce Kraju Rad. Dlatego rozkazuję wszystkim tym, którzy powstali przeciwko socjalistycznej ojczyźnie, natychmiast złożyć broń. Kto się sprzeciwi, zostanie rozbrojony i przekazany urzędnikom sowieckim. Tylko ci, którzy poddadzą się bolszewikom mogą mieć nadzieję na litość rządu radzieckiego. Jednocześnie wydaję rozkaz w sprawie przygotowań zmierzających w kierunku rozbicia powstania i zmuszenia rebeliantów przez użycie siły zbrojnej do poddania się. Odpowiedzialność za wszelkie nieszczęście, mogące spaść na pokojowe elementy ponosić będzie biała, rebeliancka gwardia. To jest ostatnie ostrzeżenie". Jeszcze tego samego dnia Trocki wydaje ponowne wezwanie o poddanie Kronsztadu. Zawiera ono zdanie: "Powystrzelamy was jak kuropatwy". Wielu bolszewików nie mogło uwierzyć, że te słowa zostały wypowiedziane przez Trockiego, który w 1917 roku nazwał Kronsztadowców: "dumą i chwałą rosyjskiej rewolucji". Duża liczba członków partii komunistycznej opuszcza szeregi: "partii kata Trockiego". W kronsztadzkiej gazecie "Izwiestia", małym piśmie ulotnym, które rady Kronsztadu wydają codziennie, możemy przeczytać list nauczyciela Desinowa: "Ogłaszam publicznie do wiadomości, przed prowizorycznym komitetem rewolucyjnym, że od pierwszego strzału armatniego na Kronsztad nie uważam się więcej za członka partii komunistycznej. Przyłączam się do hasła robotników z Kronsztadu - Cała władza radom, a nie partii!". List dowódcy frontu kronsztadzkiego Baranowa: "Partia nie wyraża już woli większości ludności. Potwierdzają to na przykład listy z prowincji, które opisują nieszczęścia i prześladowania rolników przez partię. Nie uważam się więcej za członka partii komunistycznej. Popieram rezolucję z pierwszego marca i podporządkowuję się dobrowolnie zarządzeniom rewolucyjnego komitetu z Kronsztadu. List "czerwonego" dowódcy: "Doszedłem do wniosku, że polityka partii komunistycznej wprowadziła kraj w ślepą uliczkę. Stała się biurokratyczna. Niczego się nie nauczyła i nie chce się nauczyć. Wzbrania się wsłuchać w głos mas. 115 mln. chłopów nie ma nic do powiedzenia. Od zaraz nie uważam się za członka partii komunistycznej, popieram całkowicie rezolucję z 1-go marca i jestem gotowy oddać wszystkie siły dla jej urzeczywistnienia". Z ultimatum Trockiego z 1-go marca marynarze nie zgodzili się. Był już marzec i lód nie zalegałby długo, rozpuściłby się, a twierdza stałaby się nie do zdobycia. Wiedzieli o tym doskonale bolszewicy i dlatego starali się to zbuntowane miasto jak najszybciej zgładzić. 6-go marca wzbiły się w powietrze pierwsze samoloty Tuchaczewskiego, aby rozpocząć bombardowanie domów i fortów. 7-go i 8-go ostrzeliwano Kronsztad z ciężkiej artylerii. Aleksander Berkman notuje w swym pamiętniku 8-go marca wieczorem: "Na Moście Newskim słyszałem dzisiaj ciężko brzmiące odgłosy wybuchów. Teraz można te odgłosy słyszeć głośniej i wyraźniej, jak gdyby zbliżały się w naszym kierunku. W tym momencie stało się dla mnie jasne, że mógł to być tylko ogień artylerii. Jest szósta wieczorem. Atak na Kronsztad rozpoczął się." Wiadomość radiowa Kronsztadowców z 8 marca: "Padł pierwszy strzał, ale cały świat wie, że krwawy marszałek polowy Trocki, który stoi po kolana we krwi robotników, jako pierwszy otworzył ogień na rewolucjonistów z Kronsztadu, oburzonych na partię komunistyczną. Zostaniemy lub padniemy w ruinach Kronsztadu, w walce za poplamioną krwią sprawę ludu pracującego. Niech żyje władza Sowietów, niech żyje socjalna rewolucja!" Chociaż Kronsztad znajdował się geograficznie w dobrej pozycji, to jednak sytuacja powstańców była nie do pozazdroszczenia. W Kronsztadzie znajdowało się 14.000 mężczyzn (10.000 marynarzy, 4.000 artylerzystów). W tym samym czasie wojska rządowe posiadały praktycznie niewyczerpalne rezerwy. W przeciągu kilku dni udało się Tuchaczewskiemu i jego sztabowi generalnemu sprowadzić specjalne kurtki śniegowe, ruchomą artylerię, a nawet samoloty. Kronsztadzkie twierdze posiadały co prawda także bardzo dużą siłę ogniową, lecz były one przede wszystkim skierowane na zachód, ku morzu, nie na wschód, skąd szli napastnicy. Zasięg niewielu ruchomych dział nie przekraczał 15 km, nie mogły one dosięgnąć Piotrogrodu.

Przed Kronsztadem stały 4 ciężkie i 5 lekkich krążowników, dla tej operacji były jednak nie użyteczne, ponieważ były skute przez lód, a lodołamaczy nie było. Wielką uciążliwością był brak opału, żywności i amunicji. Dlatego jedyna szansa powstańców z Kronsztadu leżała w zasadzie w tym, aby bronić miasta tak długo, dopóki nie roztopi się lód. Wtedy Kronsztad byłby praktycznie nie do zdobycia. Wtedy można by było wykorzystać statki do interwencji. Wówczas Kronsztad mógłby przedstawiać niebezpieczeństwo dla Piotrogrodu. Podczas gdy Tuchaczewski rozkazał "jedynie" zbombardować Kronsztad w dniu 7-tym marca, atak rozpoczął się z dniem 8-ego marca. W tym czasie lód skuwał jeszcze obszar położony pomiędzy metropolią, a wyspą. Na czele atakujących kroczyły oddziały kadetów odzianych w białe maskujące kurtki, za nimi podążali czerwonoarmiści, koniec kawalkady zamykały oddziały "CzeKa" z karabinami maszynowymi. Za zadanie mieli oni pokrzepiać ducha walki salwami z broni automatycznej kierowanymi w swych dezerterujących towarzyszy broni. Środki te nie były zbędne, co wynika z relacji komisarza Uglanowa z 8-go marca: "Musieliśmy się wycofać i zaprzestać dalszych ataków, ponieważ oddział znajdował się w stanie dużego zdemoralizowania. Armia nie jest w stanie powtórzyć ataku na forty. Trocki donosi o złym morale panującym wśród żołnierzy. Przeważa następująca postawa w armii - żołnierze buntują się i dezerterują. Dwa bataliony oddziałów rządowych przeszły na stronę Kronsztadowców. Często organizowane są spotkania żołnierzy, na których dyskutowane są hasła i postulaty kronsztadzkich powstańców. W pobliskim mieście Oranienbaum buntuje się kilka pułków Armii Czerwonej, nie chcą zaatakować Kronsztadu. Jednak dowódcy sowieccy pozostają nieugięci. Co piąty zostaje postawiony pod ścianą. W tym samym czasie rozpowszechnia się wiadomości, w których powstańcy objaśniają swoje stanowisko i wzywają do solidarności. Wezwanie prowizorycznego komitetu rewolucyjnego "Towarzysze, robotnicy i marynarze Armii Czerwonej ! My w Kronsztadzie wiemy jak wy i wasze rodziny cierpią pod dyktaturą. Obaliliśmy stare komunistyczne rady, a prowizoryczny komitet rewolucyjny przygotowuje wybory do nowych rad, które będą wolno wybrane. Wyrażać one będą wolę społeczeństwa i garnizonu, a nie grupy ogłupiałych komunistów. Nasza sprawa jest słuszna. Wypowiadamy się za władzą rad, a nie partii". Żądamy, aby masy pracujące mogły same wybierać swoich przedstawicieli. Nasze żądania nie docierają do rad "kupionych" przez partię. Ich jedyną odpowiedzią na nasze sprawiedliwe żądania są strzały". Lenin, Trocki i inni bolszewiccy kamraci odpowiedzieli na ten meldunek, jak i przedtem, głupimi bajeczkami, że "biali" sterują powstaniem. Ponieważ jak się okazało, żołnierze Armii Czerwonej nie byli głusi na meldunki z Kronsztadu, Trocki wprowadził do walki (za poradą wymyślnego Stalina) odziały sprowadzone z azjatyckiej części Rosji. Byli to mieszkańcy Syberii, Kirgizi, Baszkirowie. Aby wesprzeć ducha bojowego przybyło z Moskwy trzystu przedstawicieli X Korpusu Partyjnego, którzy mieli za zadanie pomóc w stłamszeniu rewolucyjnych nastrojów w armii. 10 marca, po udanym odparciu pierwszego ataku na twierdzę, przeszła do Kronsztadu wiadomość z Paryża i Reval. Rosyjscy kapitaliści, żyjący na emigracji proponowali powstańcom z Kronsztadu ponad 500.000 franków i byłe carskie wojska gotowe do wkroczenia z pomocą. Obie te propozycje zostały energicznie odrzucone. Odpowiedź do Reval brzmiała:" Zostańcie gdzie jesteście - stop - takich jak wy nie potrzebujemy ! Dwa następne ataki z 11 i 12 marca zostają odparte. Radio "Kronsztad" melduje: "Od dwunastu dni bohaterski opór atakom komunistycznych katów stawiają grupy marynarzy, żołnierzy Armii Czerwonej i robotników odcięte od świata. Stoimy za sprawą, która szansą dla wyzwolenia ludu od ucisku zrodzonego w łonie jednej partii i umrzemy z okrzykiem "niech żyją wolne wybrane Sowiety, niech proletariat całego świata dowie się o tym co się tu dzieje ! Towarzysze potrzebujemy waszego wsparcia moralnego. Protestujcie przeciwko przemocy komunistycznych autokratów". "Nasi generałowie z "Izwiesti" z 12 marca: "Komuniści chcą wmówić całemu światu, że wśród członków rewolucyjnego, komunistycznego komitetu znajdują się białogwardyjscy generałowie i oficerowie wraz z jednym księdzem. Aby zakończyć te kłamstwa raz na zawsze, powiadamiamy komunistów, że nasz komitet składa się z piętnastu członków i są to :

· 1. Pietriczjenko - starszy mat na krążowniku "Pietropawłowsk";

· 2. Jakowienko - telefonista z okręgu kronsztadzkiego;

· 3. Ossosow - maszynista ze statku "Sewastopol";

· 4. Archipow - inżynier maszyn;

· 5. Perepelkin - mechanik na "Sewastopolu";

· 6. Patruszjew - pierwszy mechanik na "Pietropawłowsk";

· 7. Kupolow - asystent lekarski;

· 8. Werszinin - marynarz na "Sewastopolu";

· 9. Tukin - elektromechanik;

· 10. Romanienko - doker;

· 11. Orjesin - pracownik 3. Szkoły Technicznej;

· 12. Valik - tapicer;

· 13. Pawłow - robotnik fabryki min morskich;

· 14. Bajkow - kierowca;

· 15. Kilgast - starszy marynarz

to są nasi "generałowie", panowie Trocki i Zinoniew. Równocześnie tacy jak Brusiłow, Kamieniew, Tuchaczewski i inne sławy carskiego reżimu stoją po waszej stronie". Ida Melt pisze w tych dniach: "Tutaj w Kronsztadzie zostały postawione fundamenty dla trzeciej rewolucji, która otworzy szerokie horyzonty sprawie socjalizmu. Rewolucja ta ma przekonać masy robotników na wschodzie i zachodzie o tym, że to co się u nas dotychczas wydarzyło, nie ma z socjalizmem nic wspólnego. Robotnicy i chłopi maszerują do przodu i zostawiają w tyle Zgromadzenie Narodowe, z jej burżuazyjnym reżimem oraz dyktaturę partii komunistycznej z jej "komisją nadzwyczajną" i kapitalizmem państwowym, który, jak stryczek kata, dusi robotników. Teraźniejsza rewolucja daje robotnikom możliwość wolnego wyboru rad, bez obawy, że jakaś partia wpłynie na wynik i ona umożliwi biurokratyzację. Związki zawodowe przeformują się w wolne zjednoczenia pracowników umysłowych i fizycznych".

Ostatnie starcie

W nocy, 16 marca Tuchaczewski formuje swe oddziały do decydującego starcia. Jego artyleria wzmocniła ogień, a samoloty prowadziły nieustanne bombardowania. Tymczasem oddziały rządowe odziane w białe płaszcze zbliżały się do twierdzy i statków wojennych. Po dotarciu do linii obronnych Kronsztadowców rozpoczęła się mordercza rzeź, trwająca cały dzień. Trocki dotrzymał słowa, tysiące marynarzy zostało zastrzelonych. Tuchaczewski dowódca całej ekspedycji, powiedział później: "Byłem 5 lat na wojnie, ale takiej rzezi jeszcze nie przeżyłem. To nie była więc walka, a piekło. Grzmoty ciężkiej artylerii trwały cały dzień, były tak potężne, że w Oranienbaum powypadały wszystkie szyby z okien. Marynarze walczyli jak dzikie zwierzęta. Nie wiem skąd brali jeszcze tyle siły do walki. Każdy dom przez nich zajęty musiał zostać zdobyty szturmem. Cała kompania walczyła około godziny o jeden dom, a gdy go w końcu zdobyła znaleziono zaledwie dwóch, trzech marynarzy z karabinem maszynowym. Wyglądali na wpół nieżywych, jednakże wyciągnęli swe rewolwery i wołali "Wystrzelaliśmy was dranie, jeszcze o wielu za mało!". Berkman pisze w swym pamiętniku 17 marca: "Kronsztad padł dzisiaj. Na ulicach leżą tysiące trupów robotników i marynarzy.* Masowe roztrzeliwania więźniów i zakładników trwają nadal". 18 marca kaci kronsztadzkiej rewolucji świętują na ruinach twierdzy 50 rocznicę Komuny Paryskiej. Trocki i Zinowiew oskarżają Thiers i Gallifeta o dokonanie rzezi wśród powstańców paryskiego proletariatu. Oni sami rozkazali 50 lat później, likwidację tysięcy marynarzy i robotników oddziałom "CzeKa". Wielu zostało skazanych na obozy pracy w odległej Syberii. Niewielu udało się zbiec po lodzie do Finlandii. Bolszewicy zwyciężyli. "Trocki triumfuje i wrzeszczy: "Żelazną miotłą wyzwoliliśmy Rosję z anarchizmu. "Trzecia Rewolucja", pierwsza próba ludu, chcącego dokonać samowyzwolenia i urzeczywistnienia socjalistycznej rewolucji została utopiona we krwi (Volin)". "Ostatnia iskra nadziei wygasła. Terror i despotyzm zdusiły wszystko co zrodziło się w październiku. Hasła rewolucji zostały zdradzone, a jej ideały utopione we krwi. Wczorajsze ożywienie oznacza dzisiaj śmierć dla milionów. Dyktatura zabiła rewolucję, jej duch płacze... Zdecydowałem się opuścić Rosję." - Aleksander Berkman.

* W dniach od 15 do 18 marca bolszewiccy bandyci zamordowali 7.000 i ranili 11.000 powstańców.

Wydarzenia

  • No upcoming events available

Dołącz do nas!




Newsletter

Aby dostawać informacje o akcjach i wydarzeniach, zapisz się do naszego newslettera:

Subskrybuje zawartość

Czytelnia

pt., 10/29/2010 - 23:20
pon., 11/08/2010 - 01:15
pon., 11/08/2010 - 00:58
pt., 10/15/2010 - 14:15
pt., 10/15/2010 - 14:14
pt., 10/15/2010 - 14:16

Ankieta

Jak ci się podoba nasza nowa strona?:

Polecamy


Anarchizm

Logowanie

Cytaty

Anarchizm nie oznacza braku instytucji w ogóle, lecz tych, które zmuszają ludzi do podporządkowania się przemocy. - Lew Tołstoj

Fotogaleria